Lubię służyć!

Katia Blondeau (obecnie 37 lat) jest numerarią pomocniczą Opus Dei. Obecnie pracuje w Szkole Hotelarstwa Dosnon niedaleko Soissons (Francja).

Świadectwa i wywiady

Co oznacza dla ciebie być numerarią pomocniczą?

Dla mnie numeraria pomocnicza to osoba wierząca, z Opus Dei, która żyje w celibacie i która stara się pomagać poprzez pracę - w moim przypadku pracę hotelarską - innym osobom (rodzinie, gościom, przyjaciołom), a w ten sposób służyć Bogu, poznać Go i kochać.

Staram się, tam gdzie pracuję, tworzyć rodzinną atmosferę i w ten sposób przyczynić się do dobrego samopoczucia osób, z którymi się stykam.

Na czym to dokładnie polega? Na dbaniu o najmniejsze szczegóły: na przykład na starannym nakryciu stołu albo uważnym wsłuchiwaniu się w potrzeby innych. Jednym słowem, chodzi o czynienie innych szczęśliwymi.

Obecnie pracuję jako dyrektor ds. technicznych w Szkole Hotelarstwa Dosnon. Konkretnie odpowiadam za obsługę gości, którzy uczestniczą w działalnościach formacyjnych i w rekolekcjach w Centrum Formacyjno-Wypoczynkowym Couvrelles, który sąsiaduje z naszą szkołą.

Jak zareagowała rodzina na twój życiowy wybór?

Moi rodzice nie znali Opus Dei, kiedy ja zaczęłam uczęszczać do ośrodka, dlatego chcieli czegoś się ode mnie dowiedzieć. Pytali mnie, a ja im odpowiadałam na wszystko. Powoli mogli poznać rodzinną atmosferę, jaka panuje w moim nowym domu i byli zadowoleni, dobrze się u mnie czują.

Niedawno mój ojciec, który jest kucharzem z zawodu, przybył do nas, aby przygotować uroczystą kolację dla jednej z nas na jej urodziny. Rodzice często odwiedzają Dosnon i uczestniczą w wydarzeniach, które się to odbywają.

Jak wyglądała twoja ścieżka zawodowa?

Kiedy skończyłam szkołę hotelarstwa, pracowałam jakiś czas w restauracji w większym zespole. Szybko się uczyłam, a praca była wymagająca - w tej branży nie da się improwizować. Siekanie mięsa, sprawna obsługa klienta, sztuka podawania do stołu, nowe zwroty... wszystko szło dobrze, ale ja chciałam pracować dla mojej rodziny, czyli Opus Dei. W ten sposób zaczęłam pracować w różnych ośrodkach Dzieła.

Obecnie jestem nauczycielką gastronomii w szkole hotelarstwa, gdzie Opus Dei proponuje zainteresowanym uczennicom kursy formacji chrześcijańskiej. Tutaj staram się przekazać całą moją wiedzę zawodową oraz zwyczajnie pomóc innym, co uważam za interesujące przeżycie.

W dzisiejszych czasach bardziej docenia się osoby bezpośrednio zajmujące się służbą innym. Jak ty oceniasz tę zmianę w mentalności ludzi?

Bardzo się z niej cieszę! Przecież to logiczne, żeby doceniać naszą pracę.

Wiąże się to z odkryciem na nowo wartości, jaką stanowi każda osoba, oraz tego, że każdy z nas potrzebuje czuć się kochanym. W moim przekonaniu wiele problemów obecnego społeczeństwa wynika z tego, że czasami jesteśmy obojętni na innych.

Uważam, że zawody polegające na służbie innym przyczyniają się w bardzo bezpośredni sposób do czynienia społeczeństwa bardziej ludzkim. Dlatego ważne jest, aby ta praca była doceniana: to wielki zysk dla ludzi.

Nie wydaje ci się, że w czasach, kiedy wszyscy żądają więcej praw i pracują mniej, wasze tempo pracy może wydawać się trochę przesadne?

My, którzy pracujemy w sektorze usług hotelarskich, wiemy, że nasze zajęcia nie mają w sobie nic ze zwyczajności: pracujemy, gdy ini odpoczywają, na wakacje wyjeżdżamy wtedy, kiedy można, itp.

Tempo pracy rzeczywiście jest wymagające: wystarczy spojrzeć na obsługę kuchni lub kelnerów w restauracji jakiegoś pracowitego dnia! Ja jednak czuję się zadowolona, pracując ustalone 35 godzin tygodniowo.

Czy w związku z tym dni świąteczne oznaczają dla ciebie więcej pracy?

Oczywiście! Takie dni wymagają trochę więcej przygotowań. Musisz włożyć więcej pracy np. w przygotowanie dla kogoś jego ulubionego dania lub wymyślenie nowego sposobu przybrania stołu, aby było to coś oryginalnego i nieoczekiwanego.

Lubię nadać mojej pracy ten rodzinny ton oraz okazywać przez tysiące szczegółów moją troskę o bliskich. Te drobne rzeczy nie oznaczają dla mnie jakiegoś ciężaru. Raczej radość, bo zdaję sobie sprawę, że inni je docenią.

To coś, czego zawsze doświadczam w ośrodkach Opus Dei: tutaj ludzie starają się umilać życie innym, szczególnie, kiedy ktoś przechodzi jakiś trudny okres, z przyczyn zawodowych, zdrowotnych czy innych. Myślę, że my - numerarie pomocnicze - odgrywamy tutaj wielką rolę, a to zachęca mnie, aby wykonać moją pracę jak najlepiej i jak najstaranniej.

Twoim zdaniem dobrze płacą za waszą pracę?

Moja pensja odpowiada mojej wiedzy i mojej pracy. Nie jest to suma z księżyca, ale wystarcza.

Obecnie jestem zatrudniona przez Szkołę Hotelarstwa Dosnon . Ale sama dbam o swoje utrzymanie: ubranie, jedzenie, książki, rozrywkę, itp.

Staram się zarządzać pieniędzmi odpowiedzialnie. Mam świadomość, że - tak jak każda osoba z Opus Dei - mogę pomagać finansowo, kiedy tylko będzie mnie na to stać, wielkiej liczbie inicjatyw społecznych, kulturalnych i edukacyjnych, które osoby z Dzieła podejmują na całym świecie. Podoba mi się, że mogę przyczynić się - choćby w minimalnym stopniu - do rozwoju tych inicjatyw w krajach najbardziej potrzebujących.

Które zdanie Św. Josemarii lubisz najbardziej?

"Niech twoje życie nie będzie bezowocne. — Bądź pożyteczny. — Zostaw ślad po sobie. — Świeć światłem wiary i miłości."