Film streszczający pobyt Prałata Opus Dei w Paryżu

Od 1 do 5 sierpnia ks. prał. Fernando Ocáriz przebywał w Paryżu, gdzie spotkał się z członkami i sympatykami Opus Dei.

Prałat

3 sierpnia

Ks. prał. Fernando Ocáriz wyruszył dziś 3 sierpnia z Paryża do małej miejscowości o nazwie Couvrelles. W południe przywitał się z wiernymi Dzieła, którzy uczestniczą w kursie formacji chrześcijańskiej. Poza osobami z Francji, w kursie tym uczestniczą studenci z Filipin, Bliskiego Wschodu, Włoch oraz Hiszpanii. Niektórzy przy okazji tego spotkania przedstawili Prałatowi inicjatywy, które prowadzą w swoich krajach: ośrodek pomocy socjalnej na Łotwie, kursy i szkoły letnie dla młodzieży akademickiej we Francji, pomoc humanitarną w Jordanii itd.

Naśladować Chrystusa, aby być młodym

Prałat Opus Dei zwrócił się do młodych obecnych na spotkaniu, mówiąc: «Gdy będziecie mieli Chrystusa za prawdziwy wzór, będziecie zawsze młodzi, nawet gdy upłynie wiele lat. Jak to osiągnąć? Pozostawiając, zawierzając wszystko Panu, na pierwszym miejscu nasze postanowienia z każdego dnia». Ks. prał. Ocáriz przy tej okazji przypomniał o roli oraz skuteczności obcowania świętych, dzięki której możemy wspierać się wzajemnie. « Nie żyjemy tak, jakbyśmy byli istotami odizolowanymi: każda nasza czynność, każda modlitwa wywiera swój wpływ na życie pozostałych».

Centralne miejsce wolnosci

Podobnie jak to już było przy poprzednich spotkaniach z wiernymi Dzieła, Prałat nalegał na znaczenie radości chrześcijańskiej. Mówił także wiele o wolności i wskazał, że kluczem do tak wzniosłego celu jest to, że «kiedy się kocha, czynimy wszystko w wolności. Aktem właściwym wolności jest miłość ». Dlatego «jest możliwe miłowanie w sposób wolny Boga, gdy spełniamy nasze obowiązki ».

Miłorząb japoński, symbol długowieczności

Po spotkaniu, ks. prał. Fernado posadził miłorząb japoński w ogrodzie domu, który odwiedził. Drzewa tego gatunku, symbolizujące długowieczność, posadzili tu także jego poprzednicy - bł. Álvaro del Portillo w 1988 r. oraz bp Javier Echevarría w 2011 r.


2 sierpnia

«Gdy się dowiedziałam że Ojciec przyjedzie do Francji, dostosowałam mój urlop, aby się z nim spotkać w Paryżu» opowiada Zofia. Wiele osób jak ona pragną się spotkać z Prałatem Opus Dei. Traktują go jako «w części Francuz», gdyż urodził się w Paryżu. Pierwsze spotkanie z większą grupą miało miejsce 1 sierpnia. Główny cel podróży to «zachęta wszystkich do wierności Chrystusowi i do stałej radości».

Cierpienie da się pogodzić z radością

W środę rano Prałat udał się do Fontneuve, ośrodka Opus Dei znajdującego się w Neuilly, w którym organizowane są działalności o charakterze duchowym i kulturalnym dla dziewcząt.

Na początku ks. Fernando Ocariz przedstawił w skrócie główne przesłanie, które chciałby przekazać w tych dniach: “Chrześcijanin jest wezwany, aby być radosnym, mieć dobry humor i emanować pokojem. Dlaczego? Bo jest umiłowanym dzieckiem Boga.”

«Na modlitwie otwieramy duszę przed Bogiem i w ten sposób wyrażamy gotowość przyjęcia Jego woli»

Odnosząc się do trudności życiowych, które dotykają każdego, Prałat stwierdził: „Jest możliwe, że czasem doświadczamy cierpienia, że płaczemy… Ale być smutnym? O nie!” Posiłkując się słowami św. Josemarii, ks. Ocariz przypomniał, że dzięki modlitwie, również w momentach trudnych można pozostać radosnym.

Po co prosić, skoro Bóg i tak wszystko wie?

Marie, nauczycielka, zapytała, jaki ma sens prosić o coś Boga, “który zna każde moje pragnienie i to lepiej ode mnie”. Prałat odpowiedział, że pierwszym powodem jest to, że „Jezus nam powiedział, żebyśmy prosili” i, co więcej, „na modlitwie otwieramy duszę przed Bogiem i w ten sposób wyrażamy gotowość przyjęcia Jego woli”.

Spotkanie trwało 45 minut i zakończyło się modlitwą Anioł Pański.

Moc przyjaźni

Na spotkaniu, które odbyło się w Garnelles, ośrodku kulturalnym nad Sekwaną, Augustin, student filozofii, zwierzył się, że czasami trudno nawiązać dialog ze środowiskiem racjonalistycznym, cokolwiek zamkniętym, w którym nie ma miejsca na wiarę. Prałat zaznaczył, że jest paradoksem zawierzać wszystko osądowi rozumu, a zarazem relatywizować każde wierzenie. Ta niespójność może być punktem wyjścia, aby nawiązać dialog. Nawet wówczas, dodał, „najlepszą drogą, aby towarzyszyć komuś na drodze do prawdy, zawsze jest i będzie przyjaźń”.